Pozdrowienia z Rosji

Oczywiście, że Cię kocham.

Ja się w ogóle nad tym nie zastanawiam. Zawsze chciałem mieć grono wyznawców.

Religia kóz.

Kozy to śliczne zwierzęta.

Feder mi gra w uszach. Nie mogę zatrzymać tej muzyki. Coś się zmieniło. Ale co? Po co ja się tak wylewam. I wlewam się jednocześnie.

Ogólnie to historia wcale nie jest zabawna. Po ostatnim wpisie postanowili mi podłożyć bombę. Ona ogólnie wybuchła i to wcale nie jest zabawa. To wszystko na poważnie.

Ach czekałem aż w końcu nadejdzie ten dzień. Nigdy nie mogę zapomnieć tych tygodni, sekund i lat. Wtedy byłem jeszcze młodszy, gdy słuchałem tych piosenek. Ale mama mi mówiła "będzie".

Bezsensu zupełnie bezsensu.

To dla P.K.

Edit. Morskie oko

Muszę walczyć. Oni chcą mnie zamknąć...

Światowe dni młodzieży to czas miłości

Bardzo chciałem napisać coś o Światowych dni młodzieży.

Na początek jednak chciałbym przeprosić za ostatni wpis. Nie wiem skąd takie głupoty biorą mi się w głowie. Myślę, że kaczki mówią. Zwykłe takie zwierzęta. Nie wiem jak to pogodzić. Ale się leczę. Ok idźmy dalej.

Światowe dni młodzieży mnie właściwie w ogóle nie interesują, poza tym że mnie interesują.

Zacząłem tworzyć muzykę. Ekhm... To zbyt wielkie słowa. Na fruity loopsie zrobiłem początek 10-15 sekundowy utworu. Moim celem jest regularna praca nad tym kawałkiem. Zobaczymy czy się uda.

Prześle Wam jakieś kawałki, które mi się spodobały. Albo wiem lepiej. Prześlę Wam dwa kawałki. Po co wszystko Wam dać?

Hip hop ale taki chill outowy(że tak można powiedzieć) - Taco Hemingway
A tu pójdziemy w inną skrajność - Red Hot Chilli Peppers

Kacper czy uważasz, że ten rysunek w tym wpisie coś sugeruje?

Przekaz jest oczywisty. Ale boję się tego mówić. Umówmy się czytelniku tak...

Dobra. Prawda jest taka, że obrazek symbolizuje pojednanie Watykanu z Egiptem. Mam na to dowody.

Ssss... Wąż Cie kusi. Jak zjesz jabłko to masz lipę. Zaraz Cie dojadą skurwielu.

Liga świata - tekst o piramidach 

Wróćmy jednak do samego sedna sprawy. Napisałem ten tekst z jednego powodu. Byłem na ognisku i pojawili się agenci. Zostałem wysłany z misją. Następnie gasiłem pożar. Wtedy dali mi bilet wyjściowy. Przyjechały dwie dziewczyny i mi przekazały dalsze informacje na temat działań. Na Twitterze dostałem informacje na temat tego co mam napisać.

Chyba nic dodać, nic ująć.

Ustawa na temat pięć osiem siedemnaście

Liczba wartościowa kaczek to trzy razy cztery. Dwanaście apostołów to akronim słów świętych. Dwa plus dwa to cztery. Czterech jeźdźców apokalipsy. Na dachu stało pięć kominów.

Postanowiłem napisać coś od serca. A moje serce jest tak wielkie, że się można powiesić.

Dalej rzucam fetę, ale postanowiłem już o tym za bardzo nie pisać. A bo co? Czterech rybaków poszło na zebranie konferencji Microsofta. Cały czas namawiają Cię do zmiany na Windows 10. A jak już zmienisz, to masz bezpieczeństwo w internecie. Będziesz bezpieczny ode mnie. Bo mnie się trzeba obawiać.

W ostatnich dniach byłem na dwóch zebraniach rodzinnych. Nie wiem, kto opracował ten plan. W każdym bądź razie poszła ustawa o spotkaniach.

Ludzie przewijają się jak w pętli. Nigdy nie wiesz kogo spotkasz. Chyba że wiesz. Wtedy masz tajne dane iluminatów. Pamiętaj, żeby chować w majtkach zapasy, bo policja Cię zastrzeli pistoletem marki mauser. Albo karabinem na kulki plastikowe.

Teraz można iść siedzieć za nic.

Co nowego w świecie słychać?

Deadmau5 nagrywa swoje kawałki i puszcza w eter to gówno. Ma w dupie ustawy. Maria Peszek wydała nowy teledysk o miłości ojca. Ściema nie ściema. Nie wiadomo. Wiadomo, że ona ojcem nie jest.

Słucham tego rapu. Nie wiadomo po chuj.

Blog się rozwija. Nie wiem czy ktoś to czyta i bierze poważnie. To jest śmiertelnie poważne, ale nie wiem czy poszła ustawa o rozwoju tych trzech spotkanych kaczek.

Z kaczkami było tak. Była jedna. Potem trzy. Potem cztery. Na końcu pięć. I co myślisz? Że kłamie? Ja pierdole mówię na serio.

Ustawa z kaczkami nie ma nic wspólnego z polityką. To wszystko jest zaprogramowane dla zwierząt futerkowych o odcieniu czarno białym. Czerń i biel.

Nie słuchaj równowagi wszechświata. Zapomnij o karmie. Słuchaj karmy. Przeklinaj karmę. Idź z karmą. Poszła ustawa o karmie.

Jeśli chcesz dodać coś to uzupełnił swoje dane serwisowe.

Nałóg jako walka pozorna i prawdziwa (dzień 5)

Walka trwa nawet kiedy broń jest ukryta. Pozory stwarzają uczucie poprawnej rzeczywistości. Ale czy to prawda?

Minęło pięć dni. Pięć to bardzo ładna liczba. Ma na pewno wiele znaczeń i tym podobnych rzeczy. Na pewno wiele rzeczy stało się piątego dnia miesiąca, albo piątego miesiąca, albo roku piątego... Czy ja bełkocze?

Bełkot jest potrzebny do opisania całej sytuacji. Im więcej bełkotu, tym większa szansa na powiedzenie prawdy. A to o prawdę chodzi. W niej jest siła i sens tego wszystko. Bo jak nie my to kto? Trzeba znaleźć ten kamień. Rzucić go. I zostawić w ręce. Wtedy uleci ból, którego tak naprawdę nie ma.

Próbuje rzucić amfę. Miałem napisać ten wpis po siedmiu dniach. Napisałem szybciej. Nie wiem czy uda mi się dotrwać w postanowieniu. Będę z całych sił próbował dopuścić do zwycięskiej sytuacji. Wróg jest u bram. Oglądam filmy.

Ostatnio w filmowym świecie trafiają do mnie przeróżne horrory. Zaczęło się od "Obecności" - tej pierwszej. Ciekawy film. Na początku był trochę straszny, ale jak się rozkręcił to już nie straszył. Następnie w pewnym wielkoformatowym sklepie odnalazłem dwa filmy na dvd w cenie pięćdziesiąt groszy. Dwa horrory. Jeden już obejrzałem. Został drugi. Wesa Cravena - "Ostatni do po lewej".

Oprócz tego widziałem azjatyckiego "The Ringa". Dziwne odczucia.

Dużo filmów do końca nie oglądam. Kiedyś od deski do deski całe oglądałem. Teraz jakoś nie potrafię czasem.

Dobra robię parę minut przerwy. Ja to jednym tchem piszę. Jak wrócę to dopiszę to co trzeba.

Od tego momentu zaczyna się prawdziwa treść.

Jak ktoś rzuca jakiś nałóg. To staje na głowie, żeby zastąpić jedną rzecz drugą. Widzę to po sobie. Nie będę wyliczał rzeczy, które były zamiennikami, bo aż mi wstyd.

Postaram się walczyć dalej.

Kolejny wpis pokaże, czy dam radę czy nie...

Rzucanie amfetaminy - wstęp (dzień 1)

Wszystko zaszło już za daleko. Od dłuższego czasu ciśnienie wymuszające zmianę rosło coraz bardziej. Zmiany to nie przymus - to prawidłowa kolejność.

Muszę zrezygnować z zażywania amfetaminy. Wcale nie jestem z tego faktu do końca zadowolony, ale innej słusznej drogi nie ma. Bardzo chciałem zacząć prowadzić bloga, który miałby jakiś sens. Który mógłby mówić, opowiadać jakąś historię. W połączeniu tych dwóch celów rodzi się to co robię teraz.

Nie wiadomo na ile uda się założony projekt, a właściwie dwoistość charakteru tego projektu. O czym chcę pisać?

Chcę opisywać moją walkę w związku z rzuceniem nałogu. Moją walkę z rzeczywistością o rzeczywistość. Aczkolwiek będą tu moje rozmaite refleksje, pomysły. Wierzę w wartości i tym się kieruje. Co jeszcze? Nie zabraknie różnych niespodzianek. Uwielbiam filmy, muzykę, książki, więc tego na pewno będzie tyle ile trzeba.

Stan na dzień dzisiejszy.

Pierwszy dzień świadomego rzucania nałogu i podjęcia prawdziwych kroków w tym kierunku. Jestem uzbrojony przede wszystkim w sens, którego rzeczywisty przedmiot to ten blog. Ponadto mam sok pomarańczowy. (nie ma to jak zamienić jeden nałóg w drugi - czyli cukier) Papierosy. W tle leci płyta Mariki, która jeszcze nie wiem czy mi się podoba.

Kilka słów o mnie, bo chyba by wypadało.

Mieszkam i pochodzę z Krakowa. Mam na imię Kacper. Moje życie jest dość zakręcone, dziwne. Czasem dobre i złe, ale ostatnio doszedłem już do tego prawidłowego położenia. Byłem w szpitalu psychiatrycznym przez chwilę. Mam kochającą rodzinę na której mi zależy. Moją pasją jest kino, któremu kiedyś poświęcałem dużo czasu.

Co dalej?

Trochę mam niechęć do tego pytania. Czasami potrafiłem się bombardować tym pytaniem w celu wymuszenia jakiegoś planu. W każdym razie - kolejny wpis powstanie w przeciągu mniej więcej siedmiu dni. To czas w sam razy, żeby coś napisać. No i to też czas w którym nałóg powinien dać o sobie znać. A w jaki sposób to nawet ja do końca nie umiem przewidzieć. To wszystko jest zdradzieckie.

Dziękuje Ci za uwagę. Jeśli czujesz, żeby coś napisać lub spytać to się nie krępuj.

Czy szatan namawia młodych gimnazjalistów do grzechu?

To jest w pewnym sensie pierwszy wpis na tym blogu. Właściwie wcześniej już tu coś było, aczkolwiek musiało zostać skasowane ponieważ nie spełniało prawdziwych oczekiwań.

Istota sensu tkwi w człowieku. Dwoje gimnazjalistów z Jasła wyrzuciło hostię przed kościołem. Co zrobić w obliczu takich, a nie innych istniejących faktów?

Otaczająca rzeczywistość potrafi stworzyć nieoczekiwane zdarzenia.

Nic nie dzieje się przez przypadek.

Czy wyrzucona hostia jest jakimś znakiem? Co dalej dzieje się w tej nieoczekiwanej historii? Byli przesłuchiwani przez policję, przyznali się do winy.

Przyznali się, więc musieli być uczciwi. Tak czy nie? Być może tylko sprawiali takie wrażenie. Nikt właściwie nie może na sto procent stwierdzić wersji oficjalnej.

Oficjalna wersja mówi, że żyjemy w Polsce. Oczywiste czyż nie?

Co się stało z młodocianymi przestępcami? (to za mocne słowo prawda? Prawda) Dostali od sądu rodzinnego pouczenie, jak traktować przedmiot kultu.

Tak. Musieli się czegoś nauczyć. Teraz już na całe życie zapamiętają to zdarzenie i być może jako studenci przy piwie będą o tym opowiadali swoim znajomym.


To oficjalnie pierwszy tekst. Dziękuje za uwagę.